POL
Logowanie
Zapamiętaj mnie
Zarejestruj konto

HARMONIJNY ROZWÓJ DZIECKA

Autor: dr Dorota Trzcińska, AWF

 

ROZMOWA Z WYBITNYM POLSKIM LEKKOATLETĄ
– TOMASZEM MAJEWSKIM

 

Tomasz_Majewski_art2

Na spotkanie w warszawskiej AWF zaprosiłam pana Tomasza Majewskiego. Sylwetki tego niezwykle utytułowanego sportowca z pewnością nie trzeba przedstawiać żadnemu nauczycielowi wychowania fizycznego. Z dwukrotnym mistrzem olimpijskim w pchnięciu kulą (Pekin 2008, Londyn 2012) oraz zdobywcą wielu innych lekkoatletycznych trofeów rozmawiałam m.in. o początkach jego kariery.

Dorota Trzcińska: Skąd wywodzi się Pana zainteresowanie sportem oraz czy nauczyciele wychowania fizycznego odegrali w tym względzie istotne znaczenie?

Tomasz Majewski: Można powiedzieć, że moje zainteresowanie sportem wywodzi się częściowo ze szkoły, częściowo ze środowiska rodzinnego, a poniekąd także z przypadku. Pochodzę z małej miejscowości, w której nie mieliśmy dobrych warunków do zajęć wychowania fizycznego. W szkole podstawowej nie było sali gimnastycznej, więc większość lekcji wf – zwłaszcza w okresie wiosennym i jesiennym – odbywała się na powietrzu. Natomiast zimą ćwiczyliśmy na ogół na korytarzu. Pamiętam jednak, że pomimo braku sali gimnastycznej lekcje były ciekawe i urozmaicone, każdy z uczniów mógł zatem wybrać dla siebie formę aktywności, która  go szczególnie interesowała. Spośród konkurencji lekkoatletycznych ćwiczyliśmy np. skok wzwyż i w dal, już wtedy próbowaliśmy także pchać kulą. Jeśli chodzi o nauczycieli wf z tamtego okresu, zapamiętałem szczególnie i dobrze wspominam pana Zdzisława Sadowskiego. Na pierwszy typowo lekkoatletyczny trening poszedłem jednak ze swoim starszym kuzynem. Gdybym wówczas nie wybrał się na te zajęcia, być może wcale nie zostałbym kulomiotem.

D.T.: Czy zanim rozpoczął Pan treningi pchnięcia kulą, interesował się Pan innymi dyscyplinami sportu?

T.M.: Wcześniej interesowałem się głównie koszykówką. Początkowo nie byłem szczególnie wysoki, ale na przełomie szkoły podstawowej i liceum, czyli w wieku 14–15 lat wyraźnie „wystrzeliłem w górę” – miałem wtedy 2 metry i ważyłem 89 kg, więc znacznie przewyższałem rówieśników wzrostem i długością kończyn. Byłem wysokim, ale szczupłym, a nawet chudym chłopakiem. Wtedy w miejscu mojego zamieszkania nie było jednak odpowiednich warunków do uprawiania koszykówki. Rozpoczęcie treningu siłowego w wieku 15 lat spowodowało, że moja budowa zmieniła się na bardziej masywną.

D.T.: W jaki sposób znajduje Pan motywację do dalszej pracy w okresach słabszej formy lub w przypadku problemów zdrowotnych?

T.M.: We wcześniejszych okresach kariery sportowej nie miewałem wcale problemów z motywacją do treningów. Naturalnym impulsem do pracy był dla mnie zawsze głód sukcesu. W zasadzie nadal najsilniejszym bodźcem jest zdrowa rywalizacja sportowa oraz wykształcona przez lata potrzeba wysiłku fizycznego i mobilizacji.

D.T.: Jakie są aktualne tendencje dotyczące początkowego etapu szkolenia w lekkoatletycznych konkurencjach rzutowych?

T.M.: Obecnie specjalistyczny trening rzutowy rozpoczyna się na etapie edukacji gimnazjalnej, w wieku 14–15 lat. Poprzedza go wszechstronne szkolenie lekkoatletyczne zawierające także elementy biegowe i skocznościowe, nierzadko z zastosowaniem metod zabawowych i zadaniowych. Należy jednak w pełni zdawać sobie sprawę, że typowy trening miotaczy jest forsujący, a obciążenia dla organizmu – bardzo duże.

D.T.: Dziękując panu Tomaszowi za rozmowę, warto dodać, że mój gość poinformowany o edukacyjnym charakterze projektu „Zachowaj równowagę” z ochotą przystał na propozycję spotkania. Potwierdza to, że jest nie tylko wspaniałym polskim sportowcem, lecz także człowiekiem, któremu nieobojętne są losy szkolnego wychowania fizycznego oraz zdrowia i sprawności naszej młodzieży.

Druga część rozmowy z panem Tomaszem Majewskim została umieszczona na podstronie adresowanej do rodziców.   

 

Źródło fotografii: https://www.google.pl/search?q=tomasz+majewski+zdj%C4%99cia&biw=1280&bih=677&tbm

Print Friendly
Print Friendly